CZY MAMY OBOWIĄZEK BRAĆ UDZIAŁ W WYBORACH DEMOKRATYCZNYCH? (cz. 1)

Głosowanie w wyborach demokratycznych jest raczej czymś istotnym niż nieistotnym. Głosując w wyborach wybieramy rządzących na następną kadencję, ale nie tylko –wykonujemy też władzę nad innymi osobami, przyczyniamy się do tego, że żyje im się lepiej albo gorzej, możemy więc w ten sposób komuś bardzo pomóc albo zaszkodzić. Nie jest więc tak, że nasze decyzje wyborcze to wyłącznie prywatna sprawa, która nikogo nie powinna interesować. To, że wybory są istotne – zarówno dla nas samych, jak i dla innych – sugeruje, że ciąży na nas jakiegoś rodzaju obowiązek, by brać w nich udział. Jeżeli mogę sobie lub komuś innemu przysłużyć się tym, że oddam głos, to wydaje się, że powinienem to zrobić. I to bez względu na to, czy prawo nakłada na mnie taką powinność czy nie.

Sprawa nie jest jednak jednoznaczna. W serii kilku wpisów chciałbym się przyjrzeć najważniejszym problemom i argumentom w dyskusji, jaka toczy się wokół tego obowiązku. Zacznę od krótkiej charakterystyki trzech najpopularniejszych stanowisk w sporze o status udziału w wyborach.

  1. Istnieje moralny (obywatelski) obowiązek udziału w wyborach demokratycznych.

Pierwszy pogląd wydaje się zgodny z potocznym sposobem myślenia o demokracji. Często mówi się, że głosowanie jest obowiązkiem obywatelskim, a gdy ktoś nie wywiązuje się z tego obowiązku bez poważnego powodu to robi coś złego (choć raczej nie bardzo złego). Osobę, która nie idzie na wybory – pomimo że mogłaby to zrobić – można więc krytykować choćby za to, że zachowuje się nieodpowiedzialnie. Jednocześnie nakłanianie innych do głosowania nie jest postrzegane jako coś kontrowersyjnego.

W teorii demokracji ten pogląd o obowiązkowym uczestnictwie w wyborach demokratycznych występuje w dwóch wersjach. Pierwsza z nich uznaje nakaz takiego uczestnictwa za obowiązek samoistny, co oznacza, że jeżeli ktoś realizuje ten obowiązek to robi coś dobrego, bez względu na to, na kogo głosuje albo na ile jego decyzja jest przemyślana. Druga wersja tego poglądu zakłada, że obowiązek głosowania to obowiązek złożony, co oznacza z kolei, że jest on ściśle związany z innymi powinnościami. Zatem sam akt głosowania nie wypełnia obywatelskiego obowiązku – ważne jest również to, na kogo się głosuje, z jaką motywacją lub w jaki sposób dochodzi się do decyzji.

  1. Nie ma czegoś takiego jak obowiązek udziału w wyborach. Głosowanie jest uprawnieniem obywatela, a nie nakazem moralnym.

To stanowisko opiera się na zaprzeczeniu tezy o obowiązkowym udziale w wyborach. Zwolennicy tego poglądu mówią, że z punktu widzenia demokracji istotne jest, by wszyscy obywatele mieli prawo (albo wolność) oddania głosu, a więc by została zagwarantowana realna możliwość uczestniczenia w wyborach. To, czy obywatele z tego uprawnienia chcą korzystać albo czy rzeczywiście z niego korzystają jest mniej istotne.

Myślenie o udziale w wyborach przypomina więc tutaj nieco dyskusję wokół prawa do małżeństwa. Często słyszy się tezę, że w sprawiedliwym państwie każdy powinien mieć możliwość zawarcia związku małżeńskiego – że czymś pożądanym jest, by każdy miał prawo, by wziąć ślub. Z tego postulatu nie wynika jednak, że czymś dobrym byłoby, gdyby obywatele powszechnie brali śluby. Sama możliwość jest więc istotna dla zrealizowania postulatu sprawiedliwości, a nie korzystanie z tej możliwości przez konkretne osoby.

  1. Nie ma czegoś takiego jak obowiązek udziału w wyborach. W pewnych przypadkach istnieje natomiast moralny obowiązek nieuczestniczenia w wyborach.

Ostatni z trzech poglądów nie tylko kwestionuje istnienie nakazu udziału w wyborach, ale wprowadza na jego miejsce moralny zakaz uczestniczenia w głosowaniu. Ten zakaz jest jednak ograniczony do pewnych szczególnych sytuacji. Jest też różnie formułowany w zależności od konkretnej koncepcji. Niektórzy sądzą, że obywatel ma moralny obowiązek powstrzymać się od uczestniczenia w wyborach, gdy może podejrzewać, że zagłosowałby źle (tzn. jego decyzja byłaby szkodliwa z punktu widzenia dobra wspólnego). Inni twierdzą, że powinien powstrzymać się od głosowania zawsze wtedy, gdy rozstrzygnięcie wyborów nie ma dla niego znaczenia.


Wszystkie powyższe uwagi dotyczą moralnego (czy też obywatelskiego) obowiązku głosowania, którego nie należy mylić z obowiązkiem wyborczym o charakterze prawnym. Oba te obowiązki są oczywiście powiązane, niemniej różnią się od siebie dość istotnie. Nie ma nic niespójnego w tym, by uznawać udział w wyborach za nakaz moralny, który jednak nie powinien być egzekwowany prawnie. Do prawnego aspektu tego problemu wrócę zresztą jeszcze w następnych wpisach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: